< Po drugiej stronie rozbitego lustra... || I wanna hurt you just to hear you screaming my name

9. Prawda o przeszłości z dna jej serca.

niedziela, 25.grudnia.2011, 22:57
Od tamtego dnia ich znajomość ciągle się rozwijała. Powoli rozkwitała, jak różnobarwne kwiaty na wiosnę. Poznawali się coraz lepiej, czuła się coraz swobodniej w jego towarzystwie. Do tego jego przyjaciele chyba też ją akceptowali i byli raczej bardzo mili; kilka razy zaprosili ją, podczas gdy urządzali sobie kameralną imprezę we czwórkę. I wtedy nie czuła się odsunięta ani wyobcowana – idealnie potrafiła odnaleźć się w ich towarzystwie. Oni byli naturalni i ona również.
Robiła właśnie generalne porządki w swoim pokoju, gdy nagle w jej ręce wpadły dwa pudła, które zakopane były w najciemniejszym kącie ogromnej szafy. Co najdziwniejsze… wcześniej nigdy ich nie widziała, a jeśli były tam od dawna musiała, bo… już kiedyś robiła takie porządki. Właśnie po wypadku… jeśli wtedy tu były… przecież musiała je widzieć! Nie mogły się tak po prostu pojawić!
Przyjrzała się im uważnie, jednak z samych oględzin niewiele mogła wywnioskować; zwyczajne białe kartony, bez żadnych napisów, bez słów kluczowych. Nawet nie były pozaklejane taśmą.
Dziewczyna wzruszyła ramionami i otworzyła pierwszy karton; nie znalazła w nim niczego szczególnego, jedynie kilka zwykłych zeszytów. Postanowiła je jednak przejrzeć i, gdy tylko otworzyła pierwszy z nich… już nie mogła się oderwać. Bo to były… jej pamiętniki! Jej stare pamiętniki, sprzed czasu wypadku!
Pamiętała dobrze, jak terapeuta zapytał ją, czy prowadziła pamiętniki. Wtedy nie miała pojęcia, więc zapytała matkę, czy kiedykolwiek coś wspominała albo, czy ona sama coś znalazła. Odpowiedziała, że nie… albo naprawdę nie wiedziała, albo było tam coś, co kazało jej kłamać.
Może to dość okrutne, ale jakoś nie chciało jej się wierzyć, że matka nie miała o niczym pojęcia. Bo zawsze wszystko wiedziała – w szczególności to, czego nie powinna. Musiała zatem wiedzieć o tych pamiętnikach. I może z jej pamięcią nie wszystko w porządku, ale naprawdę… po wypadku tych pudeł tu nie było.
Powoli przewracała kolejne kartki, omiatając gorączkowym spojrzeniem każdą stronę, w poszukiwaniu jakiś znaczących informacji, jednakże początkowo niczego takiego nie znalazła – ot, tylko zwyczajne zapiski dwunastoletniej dziewczynki.
Pierwszy zeszyt okazał się zupełnie bezużyteczny. Kolejny również, bo przedstawiał jeszcze wcześniejszy okres jej życia. Natomiast ostatni – najcieńszy – okazał się tym, czego tak rozpaczliwie poszukiwała.

25 marca 2005 roku
To chyba jakiś żart. Zawsze byliśmy praktycznie, jak rodzeństwo, jesteśmy tak wspaniałymi przyjaciółmi… dlaczego on chce to zniszczyć?
A może wcale nie? Może to ja jestem samolubna i egoistyczna, bo nie chcę dać mu szansy? Bo boję się przyznać do tego, że… sama też chciałabym z nim być. Chciałabym nadać temu zupełnie nowy, głębszy sens.
Przepraszam, Bill… ciągle tak mało wiem…

A więc Bill rzeczywiście nie kłamał – coś ich łączyło. Coś bardzo silnego… dlaczego zapomniała nawet jego, skoro był dla niej taki ważny? Przecież… też chciała z nim być!

14 kwietnia 2005 roku
On już pracuje nad płytą. Nad tym swoim małym marzeniem… dopinguję mu, ale nie potrafię jednocześnie być obojętną na to, że odejdzie. Ilekroć o tym myślę, zbiera mi się na płacz. Mówiłam mu już, ale on… co właściwie może zrobić? Przecież nie rzuci marzeń dla kogoś tak niezdecydowanego i niedojrzałego, jak ja. Nawet jeśli mnie kocha… nie pozwoliłabym mu zostać, choć jest to coś, czego pragnę najbardziej na świecie.
Powinieneś odejść i spełniać swoje marzenia, Bill. Powinieneś o mnie zapomnieć i być szczęśliwym. Nie ważne, jak bardzo to boli – naprawdę tego chcę.

Może wcale nie była aż tak niedojrzała? Chciała poświęcić siebie i swoje uczucia, po to, by on mógł spełniać swoje marzenia. Czy teraz… byłaby zdolna do czegoś takiego? Nie miała pojęcia. Jednak jednego była pewna – niewiele zmieniło się w jej sposobie postrzegania samej siebie. Teraz było tylko… gorzej. Była jeszcze bardziej surowa w stosunku do samej siebie.
Przewracała kolejne strony, na nowo poznając samą siebie i wszystko to, co łączyło ją z Billem. I mimo iż tak naprawdę nie znalazła niczego skrajnie konkretnego… było jej jakoś lżej. Może to trochę nie fair, ale zawsze miała tą niepewność, czy dana osoba mówi prawdę. Nie ufała zbytnio ludziom, dlatego w głębi serca cieszyła się, że mogła wszystko sprawdzić.
Teraz… chciała mu zaufać. Bardzo chciała, bo już sprawdziła i dowiodła, że mówił prawdę.
Uśmiechnęła się pod nosem, a następnie odłożyła zeszyt na biurko. Jednakże nagle wypadła z niego jakaś kartka. Podniosła ją zaciekawiona i dostrzegła charakter pisma siostry.

31/01 stycznia 2006/2007
Do mojej ukochanej siostry Adriany.

Może nie powinnam tego pisać, bo surowo zabroniono mi powiedzieć ci prawdę, jednakże uważam, że na nią zasługujesz. Wiem, że tymi kłamstwami chcą Cię chronić, jednak… tak nie można! Nie są w stanie uchronić Cię przed czymś, z czym sami nie byliby w stanie wygrać.
Prawda jest taka, że… bardzo go kochałaś. Ale on też Cię kochał, mimo iż… nie powinnaś się z nim widywać. Całą prawdę wolałabym Ci zdradzić osobiście, zbyt wiele słów bowiem potrzeba, by to opisać. Po prostu zaufaj mi i uwierz, że nie powinnaś się z nim widywać. Powinnaś o nim zapomnieć i żyć bez niego – tak będzie lepiej dla was obojga, a  w szczególności dla Ciebie. Wiem, że myślisz, iż jest kimś cudownym… być może jest, ale ma też swoje gorsze strony. I nie chciałabym, abyś kiedykolwiek je poznała.
Bill jest kimś, kto szalenie Cię kocha, ale nie ma do tego prawa, dlatego… może bardzo Cię skrzywdzić. Nie bądź z nim… nie bądź z nim nigdy. Bez względu na swoje własne uczucia, gdyby kiedykolwiek Cię zapytał… odmów. Dla dobra was obojga.

Twoja siostra,
Aoi.

Blondynka przeczytała list kilka razy, nie mogąc w to uwierzyć. Co takiego złego mogło w nim być, że nie powinna się tak angażować? Przecież… kiedyś go kochała. Kochała! Zatem musiała znać też jego gorsze strony.
Może prościej byłoby po prostu zapytać… zapytać siostrę, o co chodzi, pokazać jej to. W przypadku odmowy… zwyczajnie zażądać wyjaśnień, bo ma prawo do prawdy. To jej życie, jej wspomnienia, jej przeszłość!
Może powinna zapytać o to Billa? Z pewnością nie powiedziałby, co takiego złego może w nim być, ale skoro ostatnim razem jej nie okłamał, to może teraz… chociaż coś jej wyjaśni.
Schowała kartkę z powrotem do zeszytu, a następnie włożyła go do szuflady i przekręciła kluczyk. Nikt… nie powinien o tym wiedzieć. I jej matka także nie musi.
*

Wesołych Świąt, udanego Sylwestra, małego kaca i dużo radości w nowym roku. ;D
Melissa.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:




Menu:



Księga | O mnie | Mój Profil | Utul


Archiwum:

2006
grudzień (6)

2007
styczeń (1)
luty (2)
marzec (4)
kwiecień (5)
maj (8)
czerwiec (10)
lipiec (4)
sierpien (8)
wrzesień (7)
październik (6)
listopad (6)
grudzień (6)

2008
styczeń (6)
luty (6)
marzec (5)
kwiecień (6)
maj (4)
czerwiec (4)
lipiec (2)
sierpien (2)
wrzesień (2)
październik (1)
listopad (1)

2009
styczeń (1)
marzec (1)
kwiecień (4)
maj (11)
czerwiec (4)
lipiec (4)
sierpien (3)
wrzesień (3)
październik (3)
listopad (4)
grudzień (4)

2010
styczeń (4)
luty (4)
marzec (4)
kwiecień (3)
maj (4)
czerwiec (3)
lipiec (3)
sierpien (2)
wrzesień (2)
październik (2)
listopad (1)
grudzień (1)

2011
styczeń (1)
luty (1)
marzec (2)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (1)
grudzień (1)

Przyjaciele:

cevoi
Odwiedzam
Kaśka #1
Kaśka #2

Moje
FF Naruto
Pamiętnik.
Pułapki miłości.
Pb.


dodatki-stencilt-h-4-e-v-e-rtotgeliebtemo-ladyimmortal-dreammeine-schatzwo-sind-eure-hande-483pokochac-billajak-kocha-czarownicatoxicladyfiona77-my-storymnie-zabicforever-or-nevermeine-seele

Kategorie:

brak kategorii (197)
wszystkie (197)